(…)
Jednak pisanie kompletnie mnie rozstraja uświadamiająć rzeczy o jakich nie chce wiedzieć.
Moja egzystencja nie potrzebuje świadomości, nie chcę myśleć, nie chcę wiedzieć co czuje, nie są to rzeczy jakie miałyby jakiekolwiek znaczenie.
Kubek kawy w mojej dłoni jest kompletnie zimny. To dobrze, nie czuć zapachu orzechów. Zadowala mnie trwanie, suche gadki o polityce i wieczory wypełnione milczeniem, kiedy w niebieskim świetle telewizora mogę patrzeć na jej wystające spod grubego szlafroka nogi.
Wszystko już przeżyłem , czas stanąć i rozpłynąć się w brudnych ulicach tego miasta, rozbity na atomy mogę mieć szansę.
To jasne, nie jestem stąd, nie jestem z tego zatrutego milczeniem i szybkim seksem mrowiska. Nie przystaje tu, woła mnie to Miejsce gdzie łąka łączy się z lasem, gdzie w zimnych promieniach styczniowego słońca zapatrzony w szarość nieba mógłbym oparty o gruby pień sosny, myśleć o niczym….
Luty 27, 2011 @ 11:16 am
nie da się myśleć o niczym! ;]
Niczego nie ma.