Archiwum dla czerwiec, 2007

Kolacja

Posted in Wiersze Prozą on czerwiec 29, 2007 by Slime

Smak Twojej pizdy i palec drążący dziurę mojego odbytu będzie dziś naszą wieczerzą…. Kocham Cię i tęsknie. Kiedy zwijasz się w orgazmie, chce krzyczeć:

- Jebana dziwko, to tego właśnie chcesz…

Moja Królewno.

Kłamstwa

Posted in Wiersze Prozą on czerwiec 28, 2007 by Slime

Czegoś mi brak, to wiem na pewno. Wspomnienie słodyczy pocałunku, spowalnia myśli. Tęsknie za twardością Twoich sutków, pęczniejących w ustach. Fundamentalne pytanie powraca po raz tysięczny, czy to miłość, czy zaledwie pożądanie. Choć połóż się obok mnie. Zaśnijmy na lata. Kiedy wszystkie ścieżki zarosną różami, nie będzie nikogo kto by przyszedł nas obudzić… i może właśnie to jast to, czego chce.

Zaufanie, to w moim przypadku puste słowo.
Choć to tylko kłamstwa małego chłopca, bezmyślne, wypowiadane z lenistwa i głupoty, to jednak czynią tyle zła.

Mineta…

Posted in Wiersze Prozą on czerwiec 26, 2007 by Slime

Mineta, dla takich chwil warto żyć. Godzina lizania Twoich pośladków, to wciąż za mało. A potem moment kiedy sięgasz po moją dłoń, wkładasz do ust i długo ssiesz palce by pozostawić na nich jak najwięcej śliny Powoli kierujesz moją rękę w kierunku drugiej dziurki. Czuje jak pracujesz zwieraczem starając się ułatwić mi drogę w głąb. Na krawędzi orgazmu rozciągam palce i wciskam między nie język.

Wejście do raju prowadzi przez Twój odbyt.

Wydzielina z odbytu

Posted in Wiersze Prozą on czerwiec 25, 2007 by Slime

Wydzielina z odbytu ma smak lukru, ale staram się o tym nie myśleć, patrząc na Twoje stringi prześwitujące przez białą spódniczkę.
Wylizać co szparę lalko?

Tylko kiwnij palcem…

Myśli moje

Posted in Wiersze Prozą on czerwiec 21, 2007 by Slime

Myśli moje brudne, mieszanina śliny i spermy.
Pożądam, pragnę tęsknie.
Miękkość Twojej dłoni, na moim policzku, nie opuszcza mnie przez resztę dnia.
Usta i język. To coś więcej niż pocałunek na pożegnanie.
Czy to miłość czy pożądanie?

Nie pytaj co czuje, Nie wiem.

Pieśń o miłości

Posted in Wiersze Prozą on czerwiec 20, 2007 by Slime

Na puzonie Twego odbytu, mógłbym wygrać najcudowniejszy miłosny liryk świata. Wplótłbym w refren solo na dzwonach piersi, wszyscy płakali by uniesieni poezją muzyki, kiedy ja na skrzydłach rządzy i porządania wybijałbym prosty rytm cztery czwarte, rożnicując na przemian wysokość tonu między dupą i pizdą. Zapomnieni magią muzyki padlibyśmy na zgliszczach łóżka, przy widowni dającej nam stojącą owacje… Niestety, nasze muzyczne gusta tak się różnią…