Miłość wirtualna

Posted in Wiersze Prozą on grudzień 16, 2008 by Slime

Ty z pizdą wypełnioną Twoimi palcami i ja z chujem w pochwie mojej dłoni uniesieni własnymi oddechami spleceni w jedno ciało jedynie słowami padamy spoceni na łóżka rozdzielone dystansem który na te właśnie chwilę przestał istnieć… prosto w Twoje ucho szepczę…

- Kocham Cię

Po raz tysięczny…

Potrzeba kochania

Posted in Wiersze Prozą on październik 24, 2008 by Slime

Usta kobiet palących maja swój smak,
a ich krocza spatynowane nikotyna,
są jak wino z dobrego rocznika.

Drobne zmarszczki wokół oczu
starannie zaklepane kremem odmładzającym
świadczą o niezaspokojonej potrzebie miłości
której próżno oczekują od mężów
esemesujących ukradkiem
do swoich o dwadzieścia lat młodszych koleżanek z bura.

Lejąca się wieczorami woda z kranów
zagłusza klikanie klawiatury
i wyrzuty sumienia panów z brzuszkiem
szukających miłości swojego życia…

Przerywnik muzyczny

Posted in Muza on październik 9, 2008 by Slime

Przerywnik muzyczny z refrenem dedykowanym Lee

Fade out

Posted in Wiersze Prozą on wrzesień 9, 2008 by Slime

A wychodząc do pracy,
zostawiam pocałunek na jej szyi.

Nie tyle w dowód uczucia,
co dla udokumentowania obecności.

Czas płynie

Posted in Wiersze Prozą on lipiec 22, 2008 by Slime

Niebiesko migocze sufit,
ona ogląda telewizję
a ja jej nogi wyglądające
spod grubego szlafroka.

Zapadając się kanapę odlatuje do świata wypełnionego postaciami z waty. W moim wieku można już spokojnie myśleć o śmierci… albo o pierwszej randce na której, umówieni po rotundą krążyliśmy ulicami centrum trzymając się za ręce. Pamiętam jej mini i grube własnoręcznie wydziergane na drutach rajstopy w kolorowe paski,. Jej nogi widoczne z drugiego końca miasta, pozostały takie do dziś…

W świetle ekranu telewizora, umieramy my i nasze uczucia.

Pustka (2)

Posted in Wiersze Prozą on czerwiec 26, 2008 by Slime

Uczucia to fikcja, majaczenie niezdrowej głowy,
przeplatane strzępami fałszu i prawdy.

Miłość i nienawiść, nazwane by były.
Radość i smutek, dla rozróżnienia wyrazu twarzy.

Dopowiedziane czego brakuje,
niewidziane co jak na widelcu.

I to wszystko przydarza się tym tysiącom,
co w nadziei patrzą w jutro,
czekając na to uczucie
jedyne wyśnione i wyjątkowe.

Przykro mi, choć właśnie ja jestem tym, dla którego
słowo empatia było zawsze tylko kombinacją liter.

W ostatecznym rozrachunku,
jakby nie patrzeć, jakby nie myśleć,
co by nie robić,
pustka wypełni wszystko…

Cokolwiek by nie zostało…

Pustka (1)

Posted in Wiersze Prozą on czerwiec 18, 2008 by Slime

Zjadam się się, obgryzając paznokcie
lub w chwilach słabości
zlizując spermę z nasady kciuka.

To teraz ja jestem tym słabym,
nie potrafiącym przestać tęsknić,
za tym uśmiechem,
z jakim ku mojej uciesze,
władałaś sobie palce,
w obie dziurki naraz.

Miłość

Posted in Wiersze Prozą on maj 30, 2008 by Slime

Zalotna wulgarność Twoich pośladków doprowadza mnie do stanu, kiedy kocham, zamienia się w jebać drugą dziurę. Ociekam śliną, a w głowie mam tylko kutasy penetrujące Cię we wszystkie możliwe otwory, jęki rozkoszy, półprzytomne spojrzenia spod przymrużonych powiek…

Oglądasz się do tyłu, jakbyś nie wiedziała, kto tak, masakruje twoją kobiecość, Nie hamuje się, nie myślę, że to może boleć, Po prostu rżnę, pierdolę, rucham…

Kocham Cię, jesteś moim światłem…

Równowaga delikatne naruszona

Posted in Wiersze Prozą on maj 16, 2008 by Slime

Smutek wsiąknięty w chodniki tego miasta tak mi odpowiada.
Nasiąkam nim, chłonę, wdycham wraz z powietrzem.

Szukam równowagi i odnajduje ją.

Pale papierosa zatrzymując dym w płucach,
w pełni świadom zniszczeń,
jakich nikotyna dokonuje w moim organizmie.

Jest dobrze, bo nic nie czuje,
jest dobrze bo nic nie myślę.

Wspomnienie warg wygładzonych grubą warstwą szminki
i piersi stęsknionych pocałunków które unosisz
w kierunku moich ust, jest dziś mniej realne…

ale

nie chciał bym też zostać, tak zupełnie bez niczego…

Stara żona

Posted in Wiersze Prozą on kwiecień 16, 2008 by Slime

Daleka myślami
Budzisz jedynie
Niechęć

Dopiero kiedy rozgrzana kąpielą
z głową zakręconą ręcznikiem
wyciągasz nogi na kanapie
myśl o wypierdoleniu
Twojej dupy
przestaje być
już tak
odpychająca